Dziś mała prezentacja ostatnich zakupów z
Yves Rocher. Tym razem postanowiłam przetestować ich cienie do powiek.
Nigdy, przyznaję szczerze nie byłam zainteresowana tymi produktami, gdyż większość opinii jakie można znaleźć na ich temat w sieci jest bardzo negatywna. Nigdy nawet nie podchodziłam w sklepie do ich testerów mimo, że kolory same w sobie mi się podobały.
Ostatnio jednak będąc na zakupach postanowiłam je w końcu przetestować i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu cienie wydały się bardzo udanymi kosmetykami. Po pierwsze bardzo ładnie się rozcierały a po drugie świetnie łączyły się z innymi kolorami. Postanowiłam więc zakupić sobie parę sztuk:

Oczywiście wykonałam już nimi parę makijaży (zrobiłam też zdjęcia, które postaram się wstawić wkrótce) i muszę przyznać, że kosmetyki te odbieram bardzo pozytywnie.
Cienie ładnie aplikują się na powiekę, są łatwe w użyciu i przede wszystkim nic się z makijażem nie dzieje przez cały dzień.
Z tego co się orientuję (ale pewności 100% nie mam) wszystkie odcienie obu serii są błyszczące, z tym, że cienie Luminelle są bardziej perłowe, opalizujące, a cienie Couleurs Nature zostawiają delikatniejsze, aksamitne wykończenie. Może być to minus dla fanek matów, moim jednak zdaniem firma Yves Rocher oferuje nam bardzo ładny, wyważony błysk, żadnego efektu bazarowej perły.
Cienie z serii
Luminelle.
Można je nakładać zarówno na sucho jak i na mokro.
Zdjęcia prezentujące odcień na skórze zostały zrobione zarówno w słońcu jak i w cieniu. Górne są zawsze w słońcu.



Cienie z serii
Couleurs Nature.
W przypadku tych kosmetyków warto wspomnieć, że w składzie mają one wyciąg z krzemionki bambusa, który absorbuje cząsteczki tłuszczu- wydaję mi się, że osoby skarżące się na tłuste powieki powinny im się bliżej przyjrzeć.
Zdjęcia prezentujące odcień na skórze zostały zrobione zarówno w słońcu jak i w cieniu. Lewe są zawsze w słońcu.



Pozdrawiam :*