Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

Wyniki konkursu MATRICIUM

Bardzo dziękuje wszystkim osobom które zgłosiły się do konkursu. Po dłuższych przemyśleniach zdecydowałam, że zestawy próbek do testów otrzymają:
Dziewczyny czekam na prywatną wiadomość od Was z danymi do wysyłki.
Pozdrawiam i życzę miłych testów :*



wtorek, 27 sierpnia 2013

MATRICIUM recenzja + konkurs

Na pewno pamiętacie akcje z MATRICIUM w roli głównej którą dość spory czas temu organizowała firma Bioderma. Miałam to szczęście, ze udało mi się trafić do grona osób testujących ten produkt a dziś chciałabym zarosić Was na recenzję.
Tak, wiem minęło dużo czasu. Przyznam, ze od początku planowałam to trochę przeciągnąć. Przede wszystkim dlatego, ze chciałam sprawdzić trwałość uzyskanych efektów, a potem- jak to się mówi- tak jakoś wyszło.....
Niemniej dziś już zwarta i gotowa zapraszam do zapoznania się z moja opinia na temat MATRICIUM oraz do małego konkursu. 
Zacznijmy od początku.
MATRICIUM to sterylny wyrób medyczny przeciw starzeniu się skóry szczególnie polecany dla osób pomiędzy 30 a 35 rokiem życia. 
Jest to 30-dniowa kuracja podzielona na 1-mililitrowe ampułki. Z racji tego, że w składzie preparatu nie ma żadnych konserwantów ważność pojedynczej ampułki to 12 h od chwili otwarcia. Producent zaleca używać MATRICIUM na noc pod krem. Teoretycznie powinnyśmy zużyć całość na raz (twarz + skora wokół oczu + szyja + dekolt) co też ja czyniłam, wiem jednak, że dla niektórych osób ta ilość była zbyt duża więc pozostałą połowę nakładali rano. Co ważne ampułka jest tak skonstruowana, że można bez problemu zamknąć ją na kilka godzin. Sam produkt ma wodnistą konsystencję więc wchłania się w skórę ekspresowo nie kłócąc się z później nakładanymi kosmetykami.  
Warto również podkreślić, że MATRICIUM ze względu na skład sam nie jest kosmetykiem a wysokiej jakości wyrobem medycznym. W środku jest tylko sterylnie czyta woda oraz 63 biomimetyczne składniki aktywne. To połączenie wg obietnic Biodermy powinno doprowadzić do naturalnej, głębokiej regeneracji komórek i tkanek. 

Przejdźmy jednak do kwestii kluczowej czyli do mojej opinii. Oto jak wyglądał stan mojej skóry przed kuracją:
Tak natomiast prezentowała się po 10 dniach stosowania MATRICIUM.
Przede wszystkim skóra była mocno rozjaśniona i bardzo dobrze nawilżona. Dodatkowo wyczuwalnie poprawiła się gęstość i stopień jej napięcia. Dużą różnicę można było również zauważyć podczas aplikacji podkładów- wszystkie rozprowadzały się niezwykle łatwo i ładnie stapiały z cerą. 
Oczywiście na obu zdjęciach widać wiele niedoskonałości, ale nie można mieć tego za złe gdyż MATRICIUM nie jest preparatem antytrądzikowym. 
Niestety ze względu na problemy z komputerem straciłam zdjęcia twarzy które wykonałam po zakończonej kuracji. Kiedy się tak nad tym zastanawiam dochodzę jednak do wniosku, że nie jest to tak wielki problem- właściwie nie zauważyłam żadnych dodatkowych efektów a pogłębienie tych które już uzyskałam. Skóra po zakończeniu terapii prezentowała się niezwykle zdrowo a co ważniejsze stan ten się utrzymywał.

Najlepszym testem na trwałość efektów okazała się moja własna... głupota. Po pewnym czasie od zakończenia kuracji doszłam  do wniosku, że świetnym sposobem na utrzymanie takiego fajnego stanu będzie częste złuszczanie martwego naskórka. Postanowiłam codziennie robić sobie peeling (sic!). Oczywiście co za dużo to nie zdrowo jak mawia przysłowie!! Moja skóra po pewnym czasie zbuntowała się przeciw tak brutalnemu traktowaniu, mocno się przesuszyła pokrywając wręcz suchą skorupą- czymś na kształt cienkiego strupka- co wyglądało bardzo drastycznie a do tego było nieprzyjemne w dotyku. Po szkodzie poszłam po rozum do głowy i zaczęłam niemalże maniakalnie nawilżać twarz plując sobie w brodę, że zaprzepaściłam tak ładne rezultaty. Ku mojemu zdziwieniu gdy zaczęłam dochodzić do siebie skóra na nowo stała się rozjaśniona, napięta i promienna!!! To ostatecznie przekonało mnie o świetności MATRICIUM. Osobiście jestem tym preparatem zachwycona i mam zamiar powracać do niego w przyszłości. 

Na koniec jeszcze dodam, że producent zaleca powtarzanie kuracji 4 razy w roku, moim zdaniem spokojnie wystarczą 2 razy. Niestety koszt zestawu nie jest niski co zdecydowanie odstraszy wielu zainteresowanych. Cena waha się od 120 do 150 zł w sieci, w aptekach stacjonarnych widziałam nawet wyższe kwoty. 
q
Mam nadzieję, że zainteresowałam Was MATRICIUM. Jeżeli tak to chciałabym zaprosić Was do konkursu. Dostałam od Biodermy zestaw 6 próbek po 5 ampułek w paczce, które chciałabym przekazać Wam.
Kiedy Bioderma zgłaszała się do blogerek z propozycją testowania zaznaczyli, że wstępna recenzja powinna pojawić po 10 dniach używania preparatu gdyż ten krótki czas wystarczy do zauważenia efektów jego działania. Ja Wam chciałabym rzucić to samo wyzwanie.
Chciałabym aby w moim konkursie wygrały 3 osoby. Każda z nich dostanie 2 opakowania próbek i przez 10 dni będą testować MATRICIUM, a następnie podzielą się swoim zdaniem na jego temat. Opinię możecie opublikować na własnym blogu (jeżeli prowadzicie) i/lub na moim blogu w formie gościnnej recenzji KLIK. 

Do zabawy zapraszam osoby które są faktycznie targetem MATRICIUM- czyli są w wieku mniej więcej 30+. Chciałabym aby recenzja zawierała zdjęcia twarzy bez makijażu przed i po oraz szczery opis zaobserwowanych efektów (jeżeli ktoś nie chce publikować swojej twarzy wystarczy jej odpowiednio wykadrowana część).

Osoby zainteresowanie testowaniem zapraszam do zgłaszania się  w komentarzach. W kilku zdaniach opiszcie dlaczego chcecie testować MATRICIUM. Zgłoszenia przyjmuje do 01.09.2013. 

Życzę powodzenia i dobrej zabawy.

Pozdrawiam :*

niedziela, 2 grudnia 2012

MATRICIUM- pierwsze wrażenia

Minęło 10 dni odkąd podjęłam sie testowania preparatu MATRICIUM więc zgodnie z obietnica zapraszam Was na opis pierwszych spostrzeżeń.

Nie będę Wam ponownie wymieniać cóż takiego obiecał nam producent, a trzeba przyznać, że obiecał wiele, po te informacje odeśle Was do 1 posta który powstał na ten temat KLIK.

Zacznę może od kilku "technicznych" spostrzeżeń na temat tego preparatu.
Kuracja zaplanowana jest na 30 dni i podzielona na 30 ampułek o wielkości 1 ml sztuka. Wieczorem przed aplikacją kremu na noc wmasowujemy zawartość ampułki w twarz, skórę wokół oczu, szyję i ewentualnie dekolt. Wiem, że cześć testujacych dziewczyn dzieliła porcję preparatu na 2 części- ważność zawartości to 12 h od momentu otwarcia a do tego niewątpliwą zaleta jest budowa opakowania, które można ponownie zamknąć- ja jednak zużywałam wszystko od razu.

Produkt ma konsystencję lekko zagęszczonej wody lub bardzo rozwodnionego żelu jak kto woli :). Łatwo sie rozprowadza i błyskawicznie wchłania nie pozostawiając żadnego filmu na skórze. Ma bardzo delikatny, neutralny zapach- na początku nie potrafiłam dojść do tego cóż mi to przypomina, aż w końcu na jednym blogu znalazłam porównanie do zapachu wody spod gotowanych ziemniaków i to jest moim zdaniem dokładnie to :D. Zapach oczywiście nie utrzymuje sie na skórze.

Przejdzmy jednak do kluczowej kwestii czyli działania preparatu.
Przyznaje, że na początku bardzo sceptycznie podchodziłam do tego, że pierwszy post z opisem efektów kuracji miał sie pojawić po tak krótkim czasie stosowania. Nie bardzo chciało mi sie wierzyć w to, że po 10 dniach coś sie zauważalnie zmieni, a dziś z niemały, zaskoczeniem stwierdzam, że efekty faktycznie są.

Po pierwsze moja skóra jest przepięknie nawilżona. Stała się też inna w dotyku- przychodzą mi do głowy tylko przymiotniki mięsista i gęsta.
Ogromną różnice zauważyłam podczas nakładania pokładu- ostatnio skarżyłam się na to, że podczas aplikacji mam efekt ciasta na twarzy niezależnie od tego, po którą sztukę sięgam, oczywiście to można było ładnie rozpracować, ale musiałam poświęcać na to dodatkowy czas. W tej chwili każdy podkład który posiadam przepięknie rozprowadza sie i stapia ze skóra.  
Ponad to moja skóra jest wyraźnie rozjaśniona co mam nadzieję będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach i co zauważyły nawet osoby z mojego otoczenia. Siostra gdy zobaczyła mnie dokładnie w 10 dniu kuracji stwierdziła że moja twarz wyglada o wiele zdrowiej.
Niestety wysyp niedoskonałości który mnie ostatnio nęka trwa nadal. Przyczyną są sprawy zdrowotne a nie zmiana pór roku jak początkowo przypuszczałam. Oczywiście MATRICIUM nie jest preparatem antytrądzikowym, ale zdaje sobie sprawę z tego, że trochę to nieciekawie wyglada na zdjęciach prezentujących efekty.

Przed:
Po 10 dniach:
Podsumowując ja widzę progres co mnie bardzo cieszy, a test się jeszcze nie skończył  :)
Pozdrawiam :*

środa, 21 listopada 2012

Bioderma MATRICIUM

Udało mi się nawiązać ostatnio kilka naprawdę fajnych współprac, w najbliższym czasie pojawi się więc parę postów z prezentacją nowości jakie aktualnie testuję. Zacznę od przedstawienia pewnego produktu z Biodermy.

Firma Bioderma zaproponowała grupie blogerek testowanie preparatu MATRICIUM. Test jednak odbywa się na szczególnych zasadach. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o samym produkcie, obietnicach producenta i moich własnych nadziejach z nim związanych. Po około 7-10 dni zrobię pierwsze podsumowanie działania, a po pewnym czasie od skończenia całej kuracji pojawi się pełna recenzja.


MATRICIUM to innowacyjny preparat, który doprowadzić ma do naturalnej, głębokiej regeneracji komórek i tkanek czyli do czegoś o do tej pory wydawało się niemożliwe.
Jak zapewnia nas producent produkt ten
- stymuluje syntezę komórek i przywraca im naturalne funkcje życiowe
- pobudza namnażanie się komórek i odbudowę naskórka
- zwiększa syntezę fibloblastów odpowiedzialnych za produkcję włókien kolagenu i elastyny, zapewniających elastyczność i sprężystość skóry
- chroni przed działaniem wolnych rodników

Dodatkowo MATRICIUM nie jest kosmetykiem lecz wysokiej klasy środkiem odżywczym. W sterylnej wodzie znajduje się 63 składników aktywnych naturalnie występujących w skórze. Substancje te działają nawet w jej najgłębszych warstwach a są mini między innymi peptydy, aminokwasy, kwas hialuronowy, witaminy, sole mineralne, cukry, pierwiastki śladowe oraz nukleotydy i ich składniki.

Konsystencja tego preparatu jest płynna jak woda co sprawia, że środek wchłania się błyskawicznie i całkowicie nie pozostawiając żadnego filmu. MATRICIUM nie zawiera żadnych składników obcych dla skory więc bezpiecznie stosować go może każdy niezależnie od rodzaju cery czy wieku. W szczególności jednak polecany jest osobom pomiędzy 30 a 35 rokiem życia.
Jest to również idealne uzupełnienie dermatologicznych i kosmetycznych zabiegów anti-aging.

Kuracja zaplanowana jest na 30 dni i wygodnie podzielona na ampułki o pojemności 1 ml. Ważność pojedynczej ampułki to tylko 12h od momentu otwarcia. Po wchłonięciu się preparatu dobrze jest użyć zazwyczaj stosowany krem.
Producent zaleca powtarzać kurację 4 razy w roku.
Orientacyjnie sprawdziłam ceny w internecie- wahają się od 139 do nawet 200 zł.






























Przyznaje, że opis działania jest tak niesamowity, że aż zastanawiam się czy to jest w ogóle możliwe. Z jednej strony obawiam się zawodu a z drugiej aż przebieram nóżkami z niecierpliwości co z tego wyniknie.   

Moja cera aktualnie ma swój gorszy okres spowodowany zmianą pory roku.... a przynajmniej tak mi się wydaje :D. Zaczęła się bardziej przetłuszczać a do tego codziennie znajduję na buzi jakieś nowe niedoskonałości. Pokładam w związku z tym ogromne nadzieje, że za sprawą tej kuracji wszystko wróci do normy.

Tak to wygląda w tej chwili, do tego zdjęcia będę się odnosić w przyszłości.


Pozdrawiam :*

niedziela, 24 lipca 2011

Nowości kosmetyczne- apteka

 Pierwsze urlopowe zdobycze- na razie pokazuję Wam wszystko to co zakupiłam w aptece ale na Rossmanna już też napadłam :D

Zafundowałam sobie Vichy Normaderm żel do mycia twarzy.
Generalnie tego typu kosmetyki są nie w moim stylu- nie korzystam z drogich produktów do mycia bo uważam, że nie są one warte swojej ceny. Na skórze znajdują się parę sekund i jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że w tym czasie cuda zdziałają ALE jestem ciekawskim króliczkiem doświadczalnym i jak wiele osób coś poleca to ja mam ogromną ochotę tego spróbować.
Żel oczywiście kupiłam w promocji a właściwie w dwóch promocjach jednocześnie- gdyby nie to nie zdecydowałabym się na niego.
Pierwsza promocja to dwa kosmetyki w cenie jednego, a druga to -20% z ceny. W sumie zapłaciłam około 31 zł za 400ml produktu (w sumie).


Drugi zakup to Bioderma płyn micelarny Sensibio H2O, wprawdzie mam jeszcze zapasy w domu ale skusiłam się ze względu na małą butelkę- na wyjazdy jest po prostu wygodniejsza.
Za płyn zapłaciłam około 48 zł za 500ml (w sumie). 


No i ostatnia rzecz to filtr do twarzy Anthelios XL 50+ z La Roche Posay.
Moja buteleczka się już kończy, dosłownie jedna, dwie aplikacje i po sprawie więc zakup kolejnej był absolutną koniecznością.
Oczywiście również wyrwałam promocję- w cenie 59,90 zł dostałam pełnowymiarowy filtr i miniaturkę Posthelios- balsamu po opalaniu, wszystko to zapakowane w ładną kosmetyczkę. Dodam tylko, że sam filtr kosztuje około 55 zł.
Balsam po opalaniu pewnie podaruję mojej Mamie, bo Ona jest co roku zjarana tak, że szok.... nie chcę, żeby Jej się coś z tego powodu stało, a nie umiem Jej przekonać do używania filtrów ://


Pozdrawiam :*

piątek, 3 czerwca 2011

Top 10 award




Jestem chyba jedną z ostatnich osób wykonujących ten TAG, ale ja naprawdę chciałam się dokładnie zastanowić nad tym jakie kosmetyki powinnam Wam tu polecić. Po burzy mózgu znalazłam swoich 10 naj produktów i dziś chciałabym się z Wami nimi podzielić.

Ale najpierw zasady:
1. Podziękuj za przyznanie wyróżnienia.
2. Zamieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Wklej u siebie logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę 10 bloggerkom.
5. Zamieść linki do tych blogów.
6. Powiadom o tym nominowane osoby.
7. Stwórz listę 10 ulubionych kosmetyków.

Za przyznanie mi wyróżnienia serdecznie dziękuję (jeżeli przez przeoczenie pominęłam jakąś osobę, która mnie otagowała to serdecznie przepraszam i proszę o to, żeby ta osoba się przypomniała):
- Dee- Thank God I'm a Woman
- Basi- Kosmetologia i wizaż, moje życiowe pasje.- Kleopatrze- Riki-tiki... Kosme-tiki!
- Ferrou- ...Bo w oczach tkwi siła duszy...- Katalinie- Sugar & Spice
- Miśce- Greydotcom
- Justynie- Uroda, makijaż i paznokcie
- Darii- Makijaże Darii
- Violet- Na obcasach
- Yen- Teleport
- Kasi- Tylkokasia bloguje...
- Aktualnaa- życie na szpilkach
- Farizah- Farizah makeup blog
- Poliii- Moja paleta barw
- Silloe- Pastelowy uśmiech
Ja natomiast chciałabym otagować. Kolejność dowolna (wiem, że część z Was już ma ten wpis) :
- Smieti- Smieti i Jej babska natura
- Agę- Agowe petitki- Brunetkę- Brunette's Heart Makeup
- Maus- Co sroce w oko wpadnie
- Candy- Misterss of Colors
- Iwetkę- Black Beauty Bag- Asię- w świecie Panny Joanny
- Ishi- Welcome to my beauty prison
- Paulinę- A little bit of everything
- Agatę- Kobieta mówi
W dziale kolorówka:
Cienie firmy Inglot
Są dla mnie genialne i tyle :)
+ ogromna paleta kolorów
+ duży wybór intensywności koloru, formuły i wykończenia
+ dobrze się rozcierają
+ dobrze się łącza z innymi kolorami
+ bardzo trafiona paleta cieni do brwi




Linery Catrice, Essence
Bardzo dobrej jakości linery za bardzo przystępną cenę
+ łatwe w obsłudze
+ bardzo dobrze się noszą
+ mają intensywne kolory






Błyszczyki Manhattan
+ ciekawy wybór wykończeń- od bardzo drobinkowych do całkowicie bezdrobinkowych
+ ewentualne drobinki są mocno zmielone- nie przeszkadzaja na ustach i pięknie opalizują na różne kolory
+ ewentualny smak/ zapach jest delikatny- niedrażniący




W dziale włosy:
Lakier do włosów Taft
Używam go niezmiennie od lat :)
+ bardzo dobrze utrwala (używam czarnego- najmocniejszego)
+ nie robi skorupy na głowie







Pasty do układania włosów L'Oreal
Tu pokazuje Wam tylko jedną, ale czasami używam jeszcze Studio Remix
+ bardzo dobrze utrwala włosy
+ nie obciąża włosów





W dziale paznokcie:


Odżywka Nail Tek II
Co tu dużo mówić, dzięki tej odżywce mam paznokcie :D
+ utwardza płytkę paznokcia
+ przeciwdziała rozdwajaniu paznokci- w moim przypadku nie zniwelował rozdwajania całkowicie, ale bardzo pomógł
+ szybko wysycha na paznokciach
+ świetnie sprawdza się w roli top coatu- przyśpiesza wysychanie lakieru, utwardza wszystkie warstwy na paznokciach i znacznie przedłuża żywotność emalii



W dziale pielęgnacja:


Płyn micelarny Bioderma
Bardzo delikatny płyn do mycia twarzy, dobrze zmywa makijaż choć ja nie używam go do tej czynności bo wolę płyny dwufazowe
+ łagodzi podrażnienia
+ bardzo dokładnie oczyszcza buzię
+ jest wydajny





Olejek z drzewa herbacianego
Jest to jeden z tych produktów które ABSOLUTNIE zawsze znajduje się w moim domu :D
+ silny środek bakterio i grzybobójczy
+ stosowany punktowo przyśpiesza wysychanie wyprysków
+ stosowany w formie rozcieńczonej dba o stan skóry
+ ma wiele zastosowań w gospodarstwie domowym




Olej Tamanu
Przyśpiesza regenerację skóry
+ niweluje wypryski
+ łagodzi podrażnienia skóry takie jak obtarcia, zadrapania
+ przyśpiesza gojenie się drobnych ranek
+ nawilża skórę





Olej kokosowy
+ nawilża skórę
+ niekomedogenny- można go stosować nawet na buzię z cera tłustą
+ naturalna odżywka do włosów
+ stosuję go w końcowej fazie demakijażu- rozpuszcza resztki kosmetyków, nawilża skórę wokół oczu, mam nadzieję, że dobrze wpływa na rzęsy
+ pięknie pachnie i dobrze smakuje :D




Mam nadzieję, że wypatrzycie tu coś dla siebie :)
Pozdrawiam :*

środa, 13 kwietnia 2011

Bioderma Sensibio H2O (GR)

Drogi czytelniku.

Zwróć proszę uwagę na fakt, że poniższy post został oznaczony symbolem GR- gościnna recenzja. Oznacza to, że autorem zarówno tekstu jak i zdjęć tu prezentowanych nie jestem ja- 82Inez. Autor, za zgodą którego publikuję to na moim blogu podpisał się na końcu notatki i to On bierze odpowiedzialność za poniższy wpis.

Gdybyś jednak drogi czytelniku zauważył tu pewne nieprawidłowości- fakt „zapożyczenia” tekstu czy też zdjęć z sieci bez zgody prawdziwego autora- bądź uprzejmy poinformować mnie o tym w komentarzu do notatki i zamieść proszę link ową nieprawidłowość dokumentującą. Post zostanie wówczas czym prędzej usunięty.

Dziękuję i życzę przyjemnej lektury.

82Inez

Witam w swojej recenzji chciałam poruszyć temat ostatnio bardzo popularny mianowicie płyny micelarne do demakijażu.
Dużej liczbie osób z płynem micelarnym kojarzy się przede wszystkim tak owy płyn z Biodermy, gdyż jest on chyba najczęściej polecanym płynem micelarnym i o tym właśnie produkcie chciałam powiedzieć słów kilka.

Zacznę może od specyfiki mojej skóry ( bo może mieć to pewne znaczenie przy takiej recenzji) ---> moja skóra jest mieszana z tendencją do tłustej ze skłonnością do wyprysków i podrażnień ( w dodatku przesuszona po kuracji anty trądzikowej).

Produkt występuje w 3 wersjach opakowań 100, 250 i 500 ml. Ceny tego jakże osławionego produktu są bardzo różne, często zdarzają się promocje ale generalnie nie należy on do tanich.


Opakowanie:
Większe opakowania tego specyfiku występują w wariancie z pompką lub bez generalnie pompka ta jest mało wygodna i nie można nabrać sobie odpowiedniej ilości produktu na wacik. Z kolei opakowanie bez pompki też nie jest najwygodniejsze gdyż ciężko wydobyć z niego większą ilość produktu.

Konsystencja:
Płyn ten jeśli chodzi ko konsystencję i kolor jest bardzo zbliżony do wody. Jest bezzapachowy.
Od otwarcia można go przechowywać przez 12 miesięcy.

Właściwości:
Przejdźmy do najważniejszej części czyli właściwości tegoż osławionego specyfiku.
Produkt jest bardzo delikatny nie wysusza skóry, nadaje się nawet dla wrażliwej cery.
Jeśli chodzi o skuteczność to do zmywania makijażu oka sprawuje się średnio / bez rewelki.
Cienie bez bazy zmywa dobrze na bazie już gorzej sobie radzi.
Jednak największą jego piętą achillesową są eyelinery i tusze do rzęs. Wiele dziewczyn wspomina że radzi sobie nawet z tuszami wodoodpornymi, u mnie natomiast ma on problem z praktycznie każdym zwyczajnym tuszem a o wodoodpornym nawet nie wspomnę.
Eyelinery też stawiają mu poważny opór. Dobrze sobie radzi z oczyszczaniem skóry z podkładów, pudrów i temu podobnych tworów nakładanych na całą twarz i w tej kwestii nie mam zastrzeżeń bardzo dobrze sobie radzi.
Co do wydajności to uważam że również rewelacji nie ma. Niestety ale trzeba go sporo nalać na płatek by zadziałał powiedzmy znośnie jeśli chodzi o zmycie cienia i tuszu do rzęs. Nie jest też tak że jednym płatkiem zmyje się wszystko, moim skromnym zdaniem potrzeba 2-3 płatków.

Konkluzja:
Ogólna ocena: 4- / w skali szkolnej :P /

Obecny szał jaki panuje w Polsce na płyny micelarne doprowadza do tego, że jest ich coraz więcej na rynku i można znaleźć coś dla siebie. Ja generalnie nie polecam tego płynu gdyż jest on moim skromnym zdaniem średni, mało wydajny i drogi.
Są na rynku produkty wiele lepsze ( które radzą sobie lepiej z tuszami do rzęs i eyelinerami ) i w cenach dużo bardziej rozsądnych p przystępnych dla przeciętnej kobity.

Mam nadzieje że recenzja jest wyczerpująca ( i nie za długa)

Pozdrawiam serdecznie

Autor: kosmetoZakupocholiczka
Blog: http://kosmetozakupoholika.blogspot.com

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...